Sytuacja w budownictwie przemysłowym w ubiegłym roku w Polsce była dobra. Nigdy nie powstawało w tym samym czasie tyle przestrzeni magazynowej i produkcyjnej, a mimo to podaż i tak nie nadążała za popytem. Wydawać by się mogło, że to dla firm budowlanych sytuacja idealna. Nie do końca jednak tak było, a w ostatnich 12 miesiącach branża borykała się z kilkoma poważnymi problemami. Na czele listy znalazły się oczywiście stale rosnące ceny materiałów budowlanych, a często po prostu ich brak. Kolejny rok z rzędu branża musiała zmagać się z deficytem wykwalifikowanych pracowników, zaczęły też dawać o sobie znać zatory płatnicze. Jak w takich warunkach radzili sobie generalni wykonawcy? O odpowiedź poprosiliśmy Huberta Hoffmana, właściciela firmy Commercecon, mającej na swoim koncie ponad 270 wybudowanych hal przemysłowych o łącznej powierzchni prawie 2 mln mkw.

Pandemia negatywnie odbiła się na gospodarce. Wiele branż, takich jak handel, turystyka czy transport mocno ucierpiało i nadal odczuwa jej niekorzystne skutki. Ale są też takie, którym do tej pory udawało się wychodzić z trudnej sytuacji obronną ręką. Mowa choćby o sektorze budownictwa przemysłowego. Ten jednak na problemy gospodarcze zawsze reaguje z opóźnieniem, dlatego o dużych jego kłopotach mogliśmy zacząć mówić dopiero w trakcie minionego roku.

Sposób na galopujące ceny materiałów?

Od kilku miesięcy obserwujemy bezprecedensowy wzrost cen surowców i materiałów budowlanych, które w 2021 roku rosły w tempie niespotykanym od co najmniej dekady. Doprowadziło do niego kilka czynników. Był to przede wszystkim spadek produkcji spowodowany obostrzeniami w pierwszym okresie pandemii, ale także wydłużenie lub przerwanie łańcuchów dostaw. W tym czasie prace na placach budowy jednak nie stanęły, zatem popyt na materiały i surowce wcale nie malał. To poskutkowało zbyt małą ich podażą, co w efekcie doprowadziło do gwałtownych wzrostów cen, które mogą zagrażać rentowności realizowanych obecnie kontraktów. Czy ten problem tak samo dotyka duże i małe firmy wykonawcze?

Trudna sytuacja na rynku materiałów budowlanych dotknęła nas podobnie, jak wszystkie inne podmioty działające w naszej branży. W minionym roku jednak całkiem dobrze radziliśmy sobie z wyzwaniami. Pomogły nam przede wszystkim podjęte wiele miesięcy temu racjonalne decyzje o zakupie materiałów budowlanych z myślą o przyszłych realizacjach. Były to niełatwe decyzje, obarczone pewnym ryzykiem. Dokonując zakupów w sytuacji tak szybko zmieniających się cen rynkowych, nigdy nie wiadomo, czy będzie to opłacalne z punktu widzenia podejmowanych przyszłych zleceń. Nasze wieloletnie doświadczenie podpowiadało nam jednak, że to dobry kierunek. Dzięki temu w ubiegłym roku mogliśmy bez problemów zrealizować wszystkie podjęte zobowiązania, utrzymać rentowność kontraktów i, co bardzo ważne, oddać wszystkie realizacje w terminie.

Huber Hoffman, właściciel Commercecon

Jak radzić sobie z brakiem dostępności materiałów?

Problem rosnących cen materiałów budowlanych – choć niewątpliwie poważny dla całej branży – nie wstrzyma nagle placów budowy. Może jedynie opóźnić prace budowlane, a także wpłynąć na wysokość zysku firm wykonawczych. Ale już brak dostępności stali, styropianu, wełny mineralnej czy cementu, który obserwujemy od kilku miesięcy, może poważnie zagrozić terminowej realizacji inwestycji. Sposobów na wyjście z takiej sytuacji jest niewiele.

– Zgadza się. Z całkowitym deficytem towaru nie ma jak walczyć, trzeba czekać. Ale w sytuacji ograniczonej dostępności podstawowych materiałów budowlanych można sobie jakoś radzić. Nam pomogła jedna ważna rzecz – wypracowane latami partnerskie relacje z dostawcami. Commercecon zawsze był rzetelnym partnerem biznesowym, który w terminie realizował wszystkie zamówienia i na bieżąco regulował swoje zobowiązania finansowe. Naszą działalność od samego początku prowadzimy stosując sportową zasadę fair play, szanując wszystkich naszych kooperantów. Takie podejście w minionym roku zaprocentowało i pozwoliło nam sprawnie działać.

Hubert Hoffman, właściciel Commercecon

Brak wykwalifikowanej kadry – znany od dawna problem budowlanki

Rosnące ceny materiałów, rozpędzona inflacja, perspektywa kumulacji robót budowlanych w różnych sektorach gospodarki – to wszystko napędza kolejny problem, z którym branża budowlana musi się zmagać. O czym mowa? O coraz większych trudnościach w znalezieniu wykwalifikowanych pracowników oraz rosnącej presji płac. W branży budowlanej już od dawna mamy do czynienia z rynkiem pracownika, a firmy wykonawcze muszą dokładać wszelkich starań, by zatrzymać u siebie najlepszych fachowców. Czy w Commercecon się to udaje?

Uważam, że tak. Fluktuacja zatrudnienia oczywiście jest, ale wynika ona z naturalnych powodów. Na co dzień dbamy o naszych pracowników, doceniamy ich wysiłki i zwracamy uwagę na ich potrzeby. W pandemii szybko dostosowaliśmy system i czas pracy tak, by mogli elastycznie nim zarządzać, umożliwiliśmy także pracę zdalną, jeśli tylko jej charakter na to pozwalał. Oddaliśmy też do dyspozycji pracowników profesjonalnego fizjoterapeutę, by każdy w trakcie pracy mógł zadbać o swoją kondycję fizyczną. Ten pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę i dziś w trosce o naszych pracowników planujemy zrealizować dużo większy prozdrowotny projekt. Ale stałość zatrudnienia wynika w dużej mierze z jeszcze innego powodu. Nasz zespół tworzy wielu bardzo doświadczonych specjalistów, którzy doskonale zdają sobie sprawę ze zmienności sytuacji na rynku oraz z tego, że w naszej branży – tak jak z resztą w każde innej – raz jest lepiej, a raz gorzej. W niepewnej sytuacji mamy mniejszą skłonność do zmian i chętniej stawiamy na bezpieczeństwo zatrudnienia oraz stabilizację, a takie w Commercecon od lat gwarantujemy.

Hubert Hoffman, właściciel Commercecon

Czy zatory płatnicze grożą generalnym wykonawcom?

Pomimo dużych kłopotów, kondycja finansowa branży budowlanej nie jest zła. Z danych Krajowego Rejestru Długów dowiadujemy się, że w pierwszych trzech kwartałach ubiegłego roku liczba zadłużonych firm wzrosła bardzo nieznacznie w porównaniu do analogicznego okresu w roku 2020 (+0,5%). Ze względu na formę prawną, zdecydowanie najwięcej dłużników jest wśród jednoosobowych działalności gospodarczych – od stycznia do września 2021 roku KRD zanotował 35 tys. takich przypadków, podczas gdy spółek prawa handlowego niespełna 13,5 tys., a spółek cywilnych jedynie 254. Co ciekawe, aż 36% właścicieli firm przyznaje, że zdarza im się płacić po terminie za zakupione towary czy usługi, ale 80% z nich spóźnia się z zapłatą najwyżej jeden miesiąc. Jako powód opóźnień ponad połowa z nich wskazuje brak płatności ze strony swoich kontrahentów.

W tej układance pozycja generalnych wykonawców wydaje się dość stabilna. Zagrozić jej jednak mogą mniejsze firmy podwykonawcze. Jak to możliwe? – Wbrew pozorom zatory płatnicze mogą być dotkliwe także dla generalnych wykonawców. I to nie dlatego, że sami utracą płynność finansową, choć tak oczywiście też się może zdarzyć, ale z powodu kłopotów finansowych swoich podwykonawców – zwraca uwagę Tomasz Świerżewski, menedżer ds. klientów strategicznych w Krajowym Rejestrze Długów Biurze Informacji Gospodarczej. – Zadłużonej firmie hurtownie w końcu przestaną sprzedawać materiały z odroczonym terminem płatności, a instytucja leasingowa zajmie specjalistyczny sprzęt, bo nie spłaca rat. Wtedy z dnia na dzień podwykonawca może zejść z budowy, a generalny wykonawca może długo szukać na jego miejsce kolejnego. To automatycznie wstrzyma inne prace, co w efekcie skończy się niedotrzymaniem terminu ukończenia budowy. A pamiętajmy, że kary umowne bywają bardzo dotkliwe – dodaje Tomasz Świerżewski. Jak to wygląda z perspektywy firmy Commercecon?

Zespół Commercecon od początku był budowany tak, byśmy mogli wykonywać samodzielnie jak najwięcej prac – chodzi zarówno o kwestie związane z projektowaniem hal, procedowaniem spraw formalnych, jak i o sam proces budowy. Dzięki temu w wielu aspektach polegamy tylko na doświadczonym i świetnie zgranym zespole naszych pracowników. A to zapewnia nam autonomię i naprawdę duży komfort w działaniu. Nie oznacza to jednak, że nie korzystamy z pomocy firm podwykonawczych specjalizujących się w różnych obszarach robót budowlanych. Te jednak zawsze wybieraliśmy bardzo starannie i – podobnie jak ma to miejsce w przypadku dostawców materiałów – dbaliśmy o długofalowe relacje z nimi. Dlatego teraz łączy nas latami budowane zaufanie, świetne zrozumienie wzajemnych potrzeb, wiedza na temat sytuacji finansowej oraz dziesiątki zrealizowanych wspólnie projektów zakończonych sukcesem. Są firmy, dla których jesteśmy głównym zleceniodawcą, ale wielu naszych podwykonawców dzięki współpracy z nami przez lata rozwinęło swój biznes i działają teraz na dużo większą skalę. Commercecon jest jednak dla nich wciąż bardzo ważnym partnerem.

Hubert Hoffman, właściciel Commercecon

Rok 2022 jest dla branży budowlanej dużą niewiadomą. Szanse na jej rozwój są duże, ale czy uda się wykorzystać ten potencjał? To się okaże.